Znani w Ryglicach

 

Stanisław Piotrowicz (ur. w Wilnie, zm. w 1894 w Ryglicach) – polski ksiądz katolicki, zesłaniec. Jako kapłan kościoła św. Rafała w Wilnie nie zaakceptował polityki rusyfikacji Kościoła katolickiego na Litwie prowadzonej m.in. przez administratora diecezji wileńskiej Piotra Żylińskiego, a zwłaszcza wprowadzenia języka rosyjskiego do liturgii i sakramentów. Ksiądz Piotrowicz podczas mszy w 1870 spalił dostarczone mu teksty rosyjskie i wygłosił kazanie w obronie Kościoła, za co został skazany na zesłanie do archangielskiej guberni, gdzie przebywał ponad dwadzieścia lat. Po powrocie z zesłania wyjechał do Małopolski i mieszkał tam do śmierci.

Wacław Boratyński (ur. 28 sierpnia 1908 w Ryglicach, zm. 25 września 1939 we Lwowie) – polski malarz i grafik. Wychował się w Ryglicach koło Tarnowa. Dzięki staraniu księdza Jana Pabisa z Klasztoru koło Gostynia młodego Boratyńskiego zapisano do szkoły w Gostyniu, gdzie doskonalił swoje zdolności. Pomagał mu Władysław Kołomłocki – profesor rysunku i geografii. Boratyńskiego fascynował Wojciech Kossak, którego poznał na jednej z wystaw w Poznaniu. W tym okresie namalował Bitwę, Czarnieckiego i husarię, Odwrót, Szwoleżera.

W 1928 ukończył gimnazjum i zapisał się do Państwowej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Krakowie. W maju 1929 miała miejsce wystawa jego prac, wraz ze Stanisławem Szukalskim, który wrócił z Ameryki. Szukalski wpłynął swoim manifestem na wrażliwość artysty. Boratyński przystąpił do szeregu "Szczep Rogate Serce". Z tego okresu się nieliczne prace, m.in. Łokietek wygnaniec, Ostatni dat dla Rzeczypospolitej, Cecora, Heretyk.

W 1933 Boratyński poszedł w swych zainteresowaniach w kierunku sztuki użytecznej, poszerzając swój warsztat, techniką piórka, akwareli i tempery. Współpracował z krakowską "Polonią" i "Salonem Malarzy Polskich". W latach 1936-1937 współpracował z poznańskim czasopismem "Tęcza", w którym ilustrował i zamieszczał swoje przemyślenia z historii sztuki. W latach 1938-1939 zaprojektował 24 polskie znaczki, m.in. 10 znaczków serii historycznej i serię emitowaną z okazji Międzynarodowych Zawodów Narciarskich FIS w Zakopanem (1938), a także serię kart pocztowych z okazji 25 rocznicy utworzenia legionów (1939). Zaprojektował medal V Ogólnopolskiej Wystawy Filatelistycznej w Warszawie (1938).

25 września 1939 umarł od odniesionych ran we Lwowie, podczas obrony kraju przed najazdem armii sowieckiej. Żył 31 lat.

Józef Nocek – (1880 – 1955) ur. w Jodłowej w powiecie pilzneńskim, od 1921r. zamieszkał w Ryglicach. Związany z obozem centrowo - prawicowym. Był przede wszystkim poetą, w mniejszym stopniu pisarzem ludowym; samouk, autor wierszy lirycznych, okolicznościowych, satyr. W 1908r. wydał tomik „ z serca pod siermięgą”. Jego poetyckim wzorem stała się Maria Konopnicka, którą uważał za „pieśni polskiej królową”. Zdecydowana większość jego wierszy ma charakter patriotyczny i religijny ,wypowiada się w nich językiem i stylem kolęd, popularnych pieśni kościelnych i patriotyczno - okolicznościowych. W dorobku pisarskim pozostawił dzieło: „Zwyczaje ludu wiejskiego i jego obyczaje w Jodłowej w czasach pańszczyźnianych”, (Ryglice 1949) i „Pamiętnik mój wierszem pisany 1945 – 1955”.

Artur Stanisław Dubiel – doktor nauk humanistycznych, członek m.in. Stowarzyszenia Autorów Polskich i Związku Literatów Polskich /ur. w Ryglicach w 1923r. zm. w 1998r. w Lemborku. Podczas wojny działał w ruchu oporu. Ukończył Liceum Handlowe w Poznaniu, Studium Ekonomiczne Biur Projektowych NOT w Warszawie i o podobnym profilu NOT w Krakowie, absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu; uzyskał tytuł doktora. nauk humanistycznych. W latach 1945 – 57r. pracował w radach narodowych w Wicku i Lęborku, do 1982r. w Biurze Projektów Inwestycji „Społem” w Gdańsku. W latach 1949 – 85 zajmował się publicystyką, współpracując z wieloma agencjami prasowymi krajowymi oraz zagranicznymi. Debiutował w 1956r. w Echu Ziemi Lęborskiej; jego dorobek, to około 27 pozycji książkowych. Są wśród nich m.in.: „Miasteczko nad Szwedką” (1987), „Księga Tarnowskich Wspomnień: Miasto mojej młodości” (Tarnów 1989), „W panoramie Podkarpacia” (1991), „Z życia za sobą” (Słupsk 1991), „Z opowieści tarnowskich uliczek” (1991), „Z myślą o tobie” (1992), „Pogórze Karpackie” (Ryglice 1998).

Władysław Bobowski (ur.1932 w Tropiu) – biskup pomocniczy tarnowski w latach 1974–2010, od 2010 biskup senior diecezji tarnowskiej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1957 r. Był wikariuszem w Ryglicach. Studiował dogmatykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz ascetykę w na Papieskim Uniwersytecie w Rzymie. W latach 60. XX w. został sekretarzem ówczesnego biskupa tarnowskiego Jerzego Ablewicza. W 1969 na uniwersytecie w Rzymie obronił doktorat z teologii życia wewnętrznego. Był wykładowcą w tarnowskim seminarium duchownym.

Sakrę biskupią przyjął w 1975 r. w katedrze tarnowskiej. Jego dewizą biskupią są słowa: „To, co ludzkie, przebóstwiać”, a tytularną stolicą Abernethia. W 2010 r. przeszedł na emeryturę.

Przez 30 lat pełnił obowiązki wikariusza generalnego. Był inicjatorem organizowania letniego wypoczynku dzieci i młodzieży z naszej diecezji, zwanego "Wakacjami z Bogiem". Dzięki Niemu w diecezji powstała i rozwinęła się, szeroko dziś rozpowszechniona, Dziewczęca Służba Maryjna. W ramach Konferencji Episkopatu Polski pełnił funkcję: Przewodniczącego Komisji Duszpasterstwa Młodzieży (1983-94); Wice-Przewodniczącego Komisji Duszpasterstwa Turystycznego, członka Komisji ds. Zakonnych, członka Komisji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Szkotnicki Tadeusz Jan – kpt. int., syn Jana i Anny z Pawlików, urodził się 21.12.1900 roku w Ryglicach
w pow. tarnowskim. Kiedy w 1918 roku wst1pił do Wojska Polskiego jego jednostką był 5. p.p. Legionów. Walcząc w jego szeregach został w styczniu 1920 roku ranny pod Dźwinskiem. Następnym przydziałem
Tadeusza Szkotnickiego był 16. p.p., a potem 27. batalion celny. W latach 1924-1927 w Oficerskiej Szkole Administracji, następnie w 7. batalionie administracyjnym i 9. pułku ułanów. W październiku został oficerem gospodarczym batalionu KOP "Snów", a w 1939 roku objął analogiczne stanowisko w 1. p.p. KOP. Od 19.03.1939 roku kapitan ze starszeństwem. Został zamordowany w 1940, w Charkowie.

Franciszek Lisak - Jednym ze znanych rzeźbiarzy działających w Brzesku był Franciszek Lisak urodzony 28 stycznia 1874 r. w Joninach koło Ryglic, jako syn Walentego i Wiktorii. Ten rzeźbiarz i kamieniarz przez pewien czas mieszkał w Porąbce Uszewskiej, gdzie się ożenił. Z czasem, gdy przeniósł się do Brzeska, dał o sobie znać jako wzięty artysta. Wykonywał kamienne figury, w tym Matki Boskiej Niepokalanej w Przyborowie oraz nagrobki na cmentarzach w Brzesku (m.in. M. Nałęcz-Sowińskiego), S. i J. Kubasiewiczów, I. Kubasiewicza,
(Okocimiu) A. Barańskiego, B. Uncera i J. Midiala (Bielczy i Jadownikach). Lisak udzielał się także w Lidze Pomocy Przemysłowej. W 1907 r. jego prace prezentowane były na Wystawie Ruchomej w Brzesku. Artysta zmarł 21 czerwca 1909 r. w Brzesku i tam też został pochowany.

Józef Wydra (ur. 18 października 1904 w Ryglicach, zm. 1 stycznia 1979) – polski rzemieślnik i spółdzielca, poseł na Sejm PRL II kadencji (1957–1961). W dwudziestoleciu międzywojennym pracował w przemyśle poligraficznym, w latach 30. uruchomił prywatny warsztat zniszczony w 1939. W czasie II wojny światowej zatrudniony jako współwłaściciel składu materiałów piśmiennych. Po zakończeniu działań wojennych pracował jako introligator (posiadał własny warsztat). Aktywny w spółdzielczości, pełnił obowiązki przewodniczącego Pomocniczej Spółdzielni Rzemieślniczej Drukarzy i Introligatorów. Po upaństwowieniu zakładów rzemieślniczych w 1950 warsztat przeszedł pod zarząd Spółdzielni Pracy "Introdruk", której Józef Wydra został przewodniczącym. Od 1947 pozostawał członkiem Stronnictwa Demokratycznego (na przełomie lat 50. i 60. zasiadał w Prezydium CK). W 1957 uzyskał mandat posła na Sejm II kadencji w okręgu Nowy Dwór Mazowiecki. Pracował w Komisji Przemysłu Lekkiego, Rzemiosła i Spółdzielczości Pracy. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Krzyżem Zasługi.

 

                                             Mieczysław Jastrun - jego wspomnienia o Ryglicach   


Znany poeta, prozaik, eseista i tłumacz - Agatstein, znany lepiej pod przybranym nazwiskiem - Mieczysław Jastrun, urodził się 29 października 1903 roku w Korolówce pod Tarnopolem. Syn Józefa Agatsteina i Justyny z Wiensohnów. Wczesne dzieciństwo spędził w Jodłowej, gdzie krótko mieszkali jego rodzice. Następnie rodzina Agatsteinów przeprowadziła się do Ryglic, gdzie zamieszkali na pierwszym piętrze, w dawnym budynku ratusza przy rynku. Ojciec poety, Józef Agatstein, prowadził tam gabinet lekarski. Jastrun uczęszczał tutaj do szkoły podstawowej czyli powszechnej, często też odwiedzał swojego wuja mieszkającego w Tuchowie.


W wieku 17 lat, 9 marca 1920 roku Mieczysław wraz ze swoim starszym bratem Jerzym (znanym później jako prof. Jerzy Gierkowski) przyjęli wspólnie chrzest w kościele parafialnym w Jodłowej [stąd błędy w niektórych publikacjach, że poeta urodził się w Jodłowej, prawdopodobnie dopiero wtedy zaczął używać nazwiska Jastrun, a jego brat nazwiska Gierkowski]. Późniejsza jego kariera wiąże się z Pleśną, Tarnowem, Krakowem, Lwowem (gdzie używał pseudonimu Jan Klonowicz), Międzylesiem, Lublinem, Łodzią, Warszawą (gdzie ożenił się z Mieczysławą Buczkówną). Jednak aby nie zmieniać tematyki strony pozwolę sobie pominąć dalszą część życiorysu.


Żydowska rodzina Agatsteinów bardzo często przeprowadzała się z miejsca na miejsce, przytoczę poniżej jego wspomnienie o dzieciństwie spędzonym w Ryglicach:


„Mieszkaliśmy wtedy w małym miasteczku, odcięci prawie od świata, na pierwszym piętrze prowincjonalnej kamienicy, w której mieścił się urząd pocztowy, gabinet lekarski mojego ojca, urząd gminny czy magistrat, na parterze był sklep pełen tajemniczych połysków puszek blaszanych, butelek mieniących się barwami cukierków w kształcie grochu, pachnący cynamonem i chlebem świętojańskim. Z okien naszego mieszkania widać było nędzny nad wyraz rynek miasteczka, otoczony krzywymi domami o fantastycznie pofalowanych dachach. Na środku rynku, który tworzył tak wyraźną pochyłość, że w zimie zjeżdżałem z niej na saneczkach niby ze wzgórza stała otoczona żelaznym parkanem figura świętego Floriana, gaszącego pożar. Na całej pochyłości tego nieprawdopodobnego rynku - dziś planty miasteczka - rosła trawa, pasały się gęsi, dalej widoczne były wchodzące prawie nad krzywiznę dachów zielone wzgórza, a jeszcze dalej błękitniał tajemniczy las. W deszczowe dni jesienne nie podobna było wyjść z domu, jeśli się nie chciało wrócić boso, buciki zostawiwszy w lepkim, gliniastym błocie. Cóż można było robić w takie dni, kiedy nadeszła długa jesień? Zmierzch napełniał pokoje, zanim jeszcze wniesiono lampę naftową, trzeba było czymś się zająć. Najlepiej było słuchać opowiadań i wierszy, mówionych przez matkę. Musiała bardzo się nudzić, pozbawiona prawie zupełnie towarzystwa i kontaktu ze światem, który tutaj nie dawał znać o sobie nawet gwizdem pociągów, bo do najbliższej stacji kolejowej - do Tuchowa - trzeba było jechać dobrą milę końmi. Przechadzała się tam i na powrót po pokoju i mówiła wiersze, które lubiła najwięcej. Nie wiem nawet - czy myślała wtedy o mnie, który bawiłem się w kącie pokoju, nie wiem, czy wiedziała, że słucham uważnie każdego jej słowa ...".


„Życie tu wydawało nie zmieniać się poza porządkiem naturalnym - pół roku; za oknami zawsze ten sam krajobraz, ubogi rynek spadający w dół, tak dziwacznie zbudowany na pochyłości, z domami bardzo nędznymi, niektóre z nich jakby miały się zawalić lada dzień. Ale trwały wbrew spodziewaniom. Nowością było ustawienie na rynku (pożal się Boże) wysokich latarni gazowych. Były to bodaj dwie latarnie, nie więcej, ale światło ich wydawało się niezwykle jasne.


(...) Gdy po wielu, bardzo wielu latach przyjechałem do tego miasteczka, prawie nie poznałem rynku. Zniknęło jawne ubóstwo mieściny, rynek stał się podobny do ogrodu, tyle tu drzew i krzewów posadzono, z domami o tyle było lepiej, że najgorsze zniknęły z pochyłej powierzchni tej dziwacznej agory z czasów austriackich, ale pozostała - o dziwo - na środku tego rynku figura świętego Floriana gaszącego ogień.


Natomiast z mieszkania moich rodziców, gdzie spędziłem wczesne dzieciństwo nie zostało nic, mimo, że dom, w którym mieszkaliśmy, przetrwał nie bez szkód i ran, pierwszą i drugą wojnę światowa. A przecież mieszkanie to było wciąż w mojej pamięci, mimo, że dawno porzuciliśmy je dla innych fałszywych bóstw losu, który jakby poza naszymi placami i naszą wiedzą i wolą działał.


Pamiętałem to mieszkanie bardzo długo i nawet dziś jeszcze wiem o nim więcej niż o tych wszystkich innych mieszkaniach, w których przebywałem dłużej lub krócej w różnych okresach mojego życia"
„(...) Budynek, w którym mieszkał w dzieciństwie Jastrun, spłonął 13 stycznia 1945 roku. gdy hitlerowcy podpalili wschodnią część rynku. Po wojnie odbudowano go wprawdzie, ale bez zabytkowej wieży zegarowej dawnego ratusza miejskiego.


Mieczysław Jastrun (...) interesował się Ryglicami. Wpadał tu często przejazdem jako student, a później już jako człowiek dorosły. Utrzymywał też kontakty z Władysławem Nockiem, synem znanego poety ludowego Józefa Nocka." Zmarł 22 lutego 1983 r. w Warszawie.

 

 

                                                      Wacław Boratyński – Pracowit z Ryglic


Wacław Boratyński (1908 - 1939), malarz i rysownik związany ze stowarzyszeniem artystycznym o nazwie "Szczep Rogate-Serce", założonym przez rzeźbiarza Stanisława Szukalskiego w 1929 r. Rzadko wymieniany w publikacjach zazwyczaj przy okazji wzmianek o "szkole Szukalskiego" - był niezwykle uzdolniony i pracowity.


Pochodził z Ryglic - małej podkarpackiej wioski koło Tarnowa. Od dziecka interesował się rysowaniem, a ulubioną zabawą było organizowanie wraz z rodzeństwem wystaw rysunków małego twórcy. Dzięki tym rodzinnym wystawom wieść o uzdolnionym chłopcu dotarła do księdza Jana Pabisa, rodem z Ryglic, konfratera kongregacji filipinów w klasztorze na Głogówku koło Gostynia. Za jego sprawą młodzieńca zapisano do Gimnazjum Miejskiego w Gostyniu. Była to wielka szansa, którą wykorzystał na doskonalenie wrodzonych zdolności. Pomagał mu Władysław Kołomłodzki - profesor rysunku i geografii. Powstało wtedy wiele akwarelowych krajobrazów z okolic Ryglic i Gostynia, rysunków piórkiem i ołówkiem, także akwarel o tematyce ludowej i batalistycznej, malowanych pod wpływem fascynacji Wojciechem Kossakiem, którego Boratyński poznał na jednej z wystaw w Poznaniu. Na uwagę zasługują m.in. "Bitwa", "Czarniecki i husaria", "Odwrót", a szczególnie "Szwoleżer". W tej ostatniej pracy krzyżują się wszystkie cechy i możliwości sztuki Boratyńskiego w okresie "kossakowskim". Mimo młodego wieku autora jego prace odznaczają się nie tylko poprawną kompozycją, ale również powściągliwym i wyważonym kolorem oraz rysunkiem. Głównym motywem tych przedstawień jest koń, zaś człowiek stanowi jedynie dodatek.


W 1928 r. Boratyński ukończył gimnazjum i zapisał się do Państwowej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Krakowie. W maju 1929r. w krakowskim Pałacu Sztuki miała miejsce wystawa, która zadecydowała o dalszym życiu artystycznym Boratyńskiego. Między innymi wystawiał tu swoje prace po powrocie z Ameryki Stanisław Szukalski i podczas otwarcia wygłosił przemówienie, w którym ostro zaatakował sfery artystyczne i kulturalne ówczesnej Polski. Pod wpływem tego wystąpienia Pocztówka świąteczna Boratyński zrezygnował z dalszej nauki i przystąpił do organizowanego przez Szukalskiego "Szczepu Rogate Serce", stając się wkrótce podporą tego artystycznego ugrupowania. Niestety, z tego okresu wiele prac Boratyńskiego nie przetrwało. Jednak te nieliczne, jak "Łokietek wygnaniec", "Ostatni dar dla Rzeczypospolitej" z cyklu "Cecora", "Heretyk" - pozwalają określić charakter tej twórczości. Typową cechą prac z okresu "szczepowego", oprócz rzeźbiarskiego" modelunku przechodzącego od brutalnej i ciężkiej formy do rysunku bardziej miękkiego i wyrafinowanego (około 1932 r.), jest pracowicie opracowana faktura utkana z drobniutkich kresek, prawie niedostrzegalnych gołym okiem. Przede wszystkim były to kompozycje oparte na kwadracie, w których niemal cały kadr wypełniała główna postać wyobrażenia, pozostawiając niewiele miejsca na pozostałe elementy dzieła. Około 1933 r. Boratyński poszerzył warsztat techniczny o stosowany wcześniej rysunek piórkiem, akwarelę i temperę, a jego zainteresowania zaczęły iść w kierunku sztuki użytkowej. Rozpoczął wtedy współpracę z krakowską "Polonią" i "Salonem Malarzy Polskich" - wydawnictwami, dla których zaprojektował wiele pocztówek o tematyce historycznej, ludowej i świątecznej). W 1935 r. zadebiutował jako projektant działu wydawniczego księgarni Św. Wojciecha w Poznaniu. Powstało wtedy wiele ilustracji i okładek książkowych o wybitnych walorach artystycznych. W latach 1936 - 1937 współpracował z poznańskim czasopismem "Tęcza", dla którego nie tylko ilustrował zamieszczane opowiadania, ale drukował swoje własne przemyślenia z historii sztuki. Największym sukcesem w sztuce stosowanej było zwycięstwo w dwóch, a wyróżnienie w jednym spośród dziewięciu tematów w konkursie na znaczki pocztowe, ogłoszonym z okazji 20. rocznicy odzyskania niepodległości. Sukces ten otworzył artyście drogę do dalszych tego rodzaju realizacji. Obok serii historycznej" zaprojektował znaczki m.in. "Pomoc zimowa", "25 rocznica wymarszu Legionów", "Gdańsk w XVI w.". Obecnie znaczki te stawiane są w szeregu najlepszych realizacji na świecie. Na uwagę zasługują także pocztówki. Oprócz kart opowiadających dzieje Polski są to ilustracje do "Potopu" H. Sienkiewicza, tematyka ludowa (typy i stroje) i przebogaty zbiór kart świątecznych, które dały autorowi możliwość utrwalenia tradycji i folkloru.


W 1939 r., gdy Polska stanęła w potrzebie udowodnił, że okazywana przez całe życie, czasem nawet zbyt fanatyczna miłość do ojczyzny nie była na pokaz. Bez namysłu stanął w jej obronie i z odniesionych ran zmarł 25 września w szpitalu wojskowym we Lwowie. Żyt tylko 31 lat, ale stworzył bardzo dużo, przede wszystkim dzięki swojej pracowitości. Przydomek "Pracowit z Ryglic", jaki przybrał na czas bytności w "Szczepie Rogate Serce", wydaje się implikować całą głębię jego osobowości.
Robert Swat

 Szczep "Rogate Serce"

"Urodzony w Warcie koło Sieradza w 1893 roku, wybitny rzeźbiarz Stanisław Szukalski założył w 1929 roku grupę "SZCZEP ROGATE SERCE", skupiała ona plastyków poszukujących inspiracji w kulturze dawnej słowiańszczyzny. Grupa działała do 1936 roku, organizując liczne wystawy na terenie całej Polski, publikując artykuły w pismach krajowych, wydając pocztówki z reprodukcjami swoich prac, oraz własny organ prasowy pismo "Krak"".

Do organizacji tej należał wybitny malarz i rzeźbiarz Wacław Boratyński z Ryglic, urodzony w 1908r. Członkowie tej organizacji zamieniali swoje imiona na miana o brzmieniu bardziej słowiańskim, wymyślał je założyciel - Stanisław Szukalski. Przykładowo Franciszek Frączek to Słońcesław z Żołyni Frączek, Stanisław Gliwa to Kurhanin ze Słociny Gliwa, Jerzy Baranowski to Ładomir z Krakowa Baranowski. Wacław Boratyński znany był pod pseudonimem Pracowit z Ryglic Boratyński.